W świecie rudrakshy, nasion bodhi i mali
„Mamrotana modlitwa”
Tak pomyślałam, kiedy po raz pierwszy usłyszałam jednostajnie powtarzane wersety świętych pism. Wtedy jeszcze nie miałam pojęcia, czym są. Nie wiedziałam, czy to jakieś zaklęcia, czy też imiona nieznanych mi bóstw. Mimo to zwróciły moją uwagę i sprawiły, że świat ten zaczęłam powoli poznawać. Teraz bez wątpienia mogę stwierdzić, że wyszło mi to na dobre. Zyskałam bardzo wiele. Przede wszystkim spokój i akceptację.
Niby coś o nich wiemy, ale to, co do nas dociera, niewiele ma wspólnego z rzeczywistością, jaką znają Azjaci. Przekonuję się o tym coraz częściej, słuchając różnych opowieści.
Od kilku lat staram się zgłębiać więdzę i tych w pewnym sensie świętych nasionach, z których tworzone są sznury modlitewne dla wyznawców hinduizmu i buddyzmu, przyrównywane do naszych różańców. Dotychczas udawało mi się to mniej czy bardziej skutecznie, aż w końcu w Boudanath, w trakcie kwietniowego pobytu w Nepalu, po raz kolejny trafiłam do sklepu Sonu.
Właściwie nazywa się Baijnath Gupta. Sonu mówią na niego bliscy i przyjaciele. Jego ojciec związał swoje życie z malą od momentu, kiedy któregoś dnia powędrował do Lumbini –miejsca narodzenia Buddy. Tam, choć wcześniej zajmował się sprzedażą przypraw, wystawił na sprzedaż male. Piękne sznury nie dość, że zachwyciły pielgrzymów, to jeszcze zarobek przerósł oczekiwania ich twórcy. Kiedy w 2015 roku podczas trzęsienia ziemi, jakie nawiedziło Katmandu, ojciec Sonu zginął, on – który planował wyjazd za granicę – postanowił kontynuować dzieło ojca i tak jest do dziś. Mały sklepik przyciąga lokalnych kupców i turystów z całego świata. I choć wokół stupy w Boudanath podobnych jest wiele – z uwagi na to, jak bardzo pomocny i dobry dla innych był ojciec Sonu – ten tętni nieustannie życiem, będąc gwarancją tego, że nie kupicie tu byle czego. Ale zacznijmy od
początku.
Nie każda rudraksha jest naturalna, przysłowiowe fejki pojawiają się coraz częściej, bo też nasiona te potrafią osiągać bardzo wysokie ceny, a specjaliści w podróbkach dochodzą do perfekcji. Nieświadomi zaś kupujący dają się nabierać tak sprzedającym, jak i nierzadko nauczycielom, którzy w Polsce,w trakcie rozmaitych warsztatów proponują im wątpliwej jakości lub nawet podrabiany towar, niejednokrotnie na oko nie do odróżnienia. Wszystko zależy od miejsca pochodzenia nasion i liczby mukhi, inaczej mówiąc, „twarzy” rudrakshy. Teoretycznie, im więcej twarzy, tym wyższa cena, choć wyjątek stanowi tu jednotwarzowe nasionko.
Skąd wzięła się rudraksha i dlaczego mala ma 108 „koralików”?
Historia wiąże się z piękną boginią Sati, która wbrew woli ojca poślubiła boga Shivę. Któregoś dnia ojciec Sati – Daksza wyprawiał ucztę, na którą zaprosił innych bogów. Swojej córce z mężem jednakże nie uczynił tego zaszczytu. Sati bardzo chciała pójść na przyjęcie, co odradzał jej mąż, twierdząc, że nic dobrego jej tam nie spotka. Ona jednak, nie będąc mu posłuszną, wybrała się w gościnę. Tam, spotkawszy się z upokarzaniem Shivy przez ojca, na znak protestu rzuciła się w jagam – płonący ogień. Natychmiast zjawił się Shiva, odciął teściowi głowę i zapłakał nad ciałem żony. Płynące z jego oczu łzy dały początek nasionom, z których wyrastać zaczęły drzewa rudrakshy. Ale historia zapisana w sanskryckich księgach na tym się nie
kończy. Zmaterializowali się bo wiem na uczcie bogowie Wisznu i Brahma. Upomnieli Shivę, że nie przystoi mu takie zachowanie i nakazali, by przywrócił życie
teściowi. Nie mając wyjścia, Shiva tak uczynił, jednak dał mu głowę kozy. Wisznu zaś spowodował, że ciało Sati rozpadło się na 108 kawałków, a tam gdzie upadły, powstały świątynie na cześć Sati, z których jedna jest właśnie w Katmandu, w pobliżu Pashupatinath– największego w Nepalu kompleksu świątyń hinduistycznych.
Niepocieszony takim obrotem sprawy Shiva został uspokojony przez Wisznu, który zapewnił go, że jego żona zreinkarnuje się, a on na powrót ją poślubi. Tak się też stało, choć przyszło mu czekać aż 25 lat, w trakcie których medytował w jaskini w Indu. Po tym czasie poślubił boginię Parawati. Mala zaś, na znak pamięci o Sati ma tyle koralików, na ile części rozpadło się ciało pierwszej żony Shivy.
Rodzaje rudrakshy i ich „twarze”
Rudraksha to drzewo, które spotkać możemy w Indiach, Tajlandii i właśnie w Nepalu. W mitologii wedyjskiej i hinduskiej jego nasiona, zwane nierzadko orzechami, kojarzone są z płaczącymi oczami Shivy. Z tych łez, ronionych nad ciałem Sati,wyrosły święte drzewa, których orzechy ofiarowane zostały ludziom po to, by chronić ich przed złem, chorobami, ale także po to, by pomagać im osiągać szczęście, doświadczać miłości i szeroko pojętego dobrostanu. Nie ulega wątpliwości, że rudraksha jest nasionem drzewa szczególnego gatunku, które wstanie naturalnym rośnie jedynie na pewnych wysokościach w górach – i trzeba tu zaznaczyć, że głównie w Himalajach.
Birma, Tajlandia, Indonezja, Nepal– tam znajdziemy orzechy rudrakshy. Alete najlepszej jakości pochodzą z ukrytych w wysokich Himalajach dolin, gdzie klimat i gleba sprzyjają tym drzewom. Rudraksha pochodząca z Nepalu – o czym spieszę Państwu donieść z niekłamaną radością, jako że Nepal to mój ukochany
skrawek ziemi na świecie – traktowana jest jako wyjątkowo cenna i zarazem rzadka.
Orzech rudrakshy jest podzielony czymś w rodzaju bruzd. I właśnie one odgrywają niebagatelną rolę, bowiem im większa liczba bruzd, tym takie nasionko staje się cenniejsze. Podziały na orzechu symbolizują twarze boga Shivy, a ich liczba odpowiada za dobroczynne działania w naszym życiu.
Jasne, te większe, pochodzą z Indonezji,
choć sprzedawane są przez Indusów. Mniejsze, surowsze pochodzą z Nepalu.Od liczby „twarzy”, jak wspomniałam, zależy działanie rudrakshy i jej
cena. Ta posiadająca 21 twarzy warta jest nawet 400 000 rupii (ok. 4000 dolarów za jedno nasionko). Za to rudraksha o jednej twarzy to istny rarytas. Każde drzewo rodzi w swoim życiu tylko trzy takie orzechy. Powiada się, że jedno przeznaczone jest niebu, drugie ziemi, a trzecie szczęściarzowi. Sonu opowiada,
że gdyby znalazł jednotwarzowe nasionko, mógłby z powodzeniem kupić sobie piękny dom.
Święte drzewo bodhi
Poza nasionami rudrakshy istnieją jeszcze jedne, niezwykle cenne nasiona – nazywane oczami Buddy. Pochodzą z drzewa zwanego bodhi. To pod nim właśnie medytując, Budda został oświecony. Male wykonywane z jego nasion faworyzowane są – co nie powinno nikogo dziwić – przez buddystów. Bodhi spotkamy w indyjskich lasach w pobliżu Bodigaya. W Nepalu rosną w kilku miejscach, na przykład w Temal. Nasiona
tych drzew różnią się od siebie tym, że te z Indii mają na sobie trójkąty równoboczne będące odpowiednikiem oczu Buddy, a na nasionach bodhi z Nepalu oczy wyglądają jak prawdziwe. I to po te nasiona przylatują tutaj Chińczycy. Teraz helikopterami, a to od czasu, kiedy jeden z nich kupił nasion za 20 mln rupii, czyli w przybliżeniu 200 tysięcy dolarów, i przypłacił to życiem, a wszystko wydarzyło się na tle rabunkowym.
Jest w Nepalu miejsce o nazwie Namo Budda, z pięknym klasztorem, który miałam okazję odwiedzić. Położone około 70 kilometrów od królewskiego miasta Bhaktapur, słynie z tego, że jest tam las pełen świętych drzew bodhi. Według przekazów w tym właśnie lesie, w jaskini, medytował Budda, kiedy to zobaczył tygrysicę z maleństwem. Matka nie miała pokarmu, tygrysiątko było więc nie tylko głodne, ale i zupełnie wyczerpane. Budda rozciął sobie skórę na przedramieniu lewej ręki. Z rany popłynęła krew, która po chwili zamieniła się
w mleko. Tygrysiątko zostało uratowane.
A samo drzewo bodhi? Symbolizuje oświecenie. Jego symbolika łączy się bezpośrednio z osobą Buddy Śakjamuniego oraz najważniejszej chwili w jego
życiu. Symbolizuje także ochronę. Chroniło Buddę podczas medytacji przed atakami Mary i przed żywiołami przez niego rozpętanymi. Obecnie nadal pełni bardzo ważną rolę we wszystkich buddyjskich tradycjach, będąc przypomnieniem i inspiracją, symbolem pokoju, oświecenia i potencjalnych możliwości, które leżą w każdym z nas.
Rodzaje mali
Sama nazwa: mala jest terminem, który w sanskrycie oznacza „wieniec” lub „naszyjnik”. Ten tybetański lub indyjski sznur modlitewny służy do odliczania liczby wykonanych mantr i innych powtarzalnych praktyk religijnych.
Zbudowana jest ze sznurka, na który nawleczone są okrągłe koraliki. W tradycyjnej mali jest ich 108. Korale wykonane mogą być z drewna – najczęściej
sandałowego, kamienia, kości lub tworzywa
sztucznego. Malę zwieńcza symboliczna
stupa.
Świat mali jest obszerny i, choć może nie wszyscy o tym wiedzą, kolorowy. Bo też mimo że najwięcej sznurów modlitewnych powstaje z drewna, są i te właśnie z bardzo cenionych nasion rudrakshy lub z nasion świętego drzewa bodhi. Prawda jest taka, że znaleźć możemy różne male w zależności od naszego gustu.
Mnie, choć posiadam ich kilka, z których każda jest dla mnie wyjątkowa – udało się podczas pobytu w Nepalu kupić istne cacko –malę z białych nasion lotosu. Takie nasiona pochodzą z Tajwanu. Mala, w dotyku niezwykle przyjemna, wprawia w stan medytacji niemal natychmiast.
Sonu, który wykonuje ich bardzo wiele, twierdzi, że stan świadomości tworzącego zmienia się również w zależności od tego, z jakiego materiału sznur powstaje. Dlatego też nie ma się co dziwić, że różne male zapewniają swoim właścicielom rozmaite wrażenia.
– Przeciętny sznur powstaje zazwyczaj do dwóch godzin – mówi Sonu, mając namyśli oczywiście te najprostsze. – Dużo więcej czasu zajmuje mi zrobienie mali, której używa się w hinduizmie – opowiada. Pytam go, co jest tego przyczyną, a on odpowiada: – Spójrz, po każdym jednym koraliku muszę wiązać supełek.
Słucham go, patrzę i nie dowierzam własnym oczom. To, co wydawało mi się dodatkową ozdobą, okazuje się być koniecznością.
–Dzieje się tak –wyjaśnia Sonu – bo wyznawcy hinduizmu nie używają do odmawiania mali kciuka. Buddyści najczęściej przesuwają kolejne koraliki, dlatego też ich mala skonstruowana jest tak, by mogli ją sobie luzować, zwiększając odległość między koralikami.
Nie mogę też nie wspomnieć o czymś, czego znaleźć się nie spodziewałam. Otóż, kiedy biały lotos lekko przewrócił mi w głowie, Sonu powiedział mi, że słusznie zwróciłam uwagę na kolor, jako że dotychczas wydawało mi się, że nasiona lotosu są ciemne. W istocie czarne, czy jak kto woli grafitowe kolory,mają te pochodzące z Indii. Są też w innym kształcie, przypominającym fasolę, czy jak kto woli migdały. Mnie najbardziej przypominają swoją formą shivalingam.
– Dlaczego ich nie masz? – zapytałam. I tu zaskoczyła mnie opowiedziana przez niego historia. Okazuje się bowiem, że poszukiwane przez buddystów male z indyjskich ciemnych nasion lotosu są praktycznie nie do zdobycia nie dlatego, że tak rzadkie są te nasiona. Powód jest z jednej strony banalny, z drugiej wręcz przeciwnie. Wyobraźcie sobie Państwo, że sprzedawcy mali nie mają ich na stanie, bo te właśnie, a nie inne nasiona lotosu uwielbiają szczury. Obrazowo mówiąc, kiedy tylko zwęszą, że są one gdzieś w pobliżu, zakradają się do sklepów i bardzo wiele towaru potrafią
zniszczyć.
Udało mi się jednak namówić Sonu, żeby zdobył dla mnie male z ciemnych nasion kwiatu lotosu. Przywiózł trzy. Kupiłam wszystkie, bo kiedy tylko ich dotknęłam, poczułam coś, czego słowami opisać się nie da. I żadne opowieści o szczurach mnie nie zniechęciły. Wręcz przeciwnie. W końcu to niezwykle inteligentne stworzenia, więc doskonale wiedzą, co dobre.
Wystarczyło tylko, że zaczęłam się na niej modlić, by stwierdzić, że nie ma sobie równych, przynajmniej dla mnie. Na pożegnanie Sonu sprezentował mi jeszcze jeden sznur – tym razem z kości jaka. Zażartowałam wówczas, że zamiast biżuterii i drogich kamieni zacznę kolekcjonować male. I wiecie co, po kilku dniach stwierdzam, że nie jest to niedorzeczny pomysł. Wprawdzie mala z kości słoniowej i w złocie, jaką nosi Sonu,jest poza moim zasięgiem, jednakże wszystko jeszcze przede mną i tego zamierzam się trzymać.
Twarze rudrakshy
Warto wiedzieć czego szukać, kupując rudrakshę. Dlatego też podpowiadam:
1 twarz: to bardzo rzadkie nasionko, które szybko zmienia i leczy karmę swego właściciela. Wprowadza spokój, mądrość i obfitość. Zalecane jest wszystkim ludziom poszukującym rozwoju duchowego i mądrości w najgłębszych pokładach podświadomości. Młodzi tybetańscy mnisi otrzymują je, by dobrze znieść trudy duchowego nowicjatu.
2 twarze: takie nasiono odpowiada za równoważenie energii męskiej i żeńskiej. Bardzo mocno wspiera relacje i związuje parę na długie lata w miłości, szczęściu i dobrostanie. Wspiera wzajemny szacunek, miłość i realizację wspólnych pragnień. Zwiększa moc wybaczania oraz poszukiwania wspólnego kompromisu.
3 twarze: daje wolność od dawnych karm, wzmacnia czystość intencji i siłę ducha. To orzech przeznaczony dla ludzi pragnących wyzwolić się z ograniczeń wynikających z lęków, niepokojów oraz poczucia winy. Przypisywany jest artystom, otwiera im pole do twórczych poszukiwań oraz realizacji. Zalecany jest osobom z predyspozycjami do chorób onkologicznych, by dobrze stymulować ich zdrowie, zapobiegając rozwojowi tego rodzaju chorób.
4 twarze: zapewnia wgląd w twórczą inteligencję, poprawia koncentrację oraz pomoc w realizacji planów. To orzech chroniący swego właściciela przed karmą rodową, pomagający podświadomości lepiej widzieć i zrozumieć swojego gospodarza. Dodaje nam prestiżu, godności oraz pomaga przezwyciężyć niechęć innych ludzi do naszej osoby.
5 twarzy: najpopularniejsza rudraksha.Wiąże się z dobrodziejstwem i błogosławieństwem Shivy na każdej drodze życia. Daje spokój ducha, ukojenie, popularność i sławę.
6 twarzy: pomaga budować mocny charakter, dlatego przyciąga miłość, dobroć i atrakcyjność. Aktywuje w mózgu obszar odpowiedzialny za uczucia wyższe, zwiększa siłę woli i ekspresji, a noszący je staje się silniejszy psychicznie i bardziej asertywny.
7 twarzy: nie występuje tak często jak nasiona z mniejszą liczba twarzy. Posiadaczowi ma dawać przyjemność, spokój i łatwość w osiąganiu celów. Wzmacnia obszar płuc i brzucha odpowiedzialnych za strach, ciężary i emocje. Dodaje odwagi fizycznej i słownej, wpływa na czakrę gardła. Bóstwem związanym z tą liczbą twarzy rudrakshy jest bogini Lakshmi.
8 twarzy: daje energię i kreatywność do odnoszenia sukcesu oraz niszczenia zła i przeszkód. Jest istotnym narzędziem w umacnianiu siły woli, a nawet przemiany wroga w przyjaciela. Bardzo korzystnie wpływa na obszary związane z twórczością i biznesem, by nie tylko wymyślać czy kreować, lecz także realizować i osiągać zyski ze swej pracy i kreatywności. Niweluje poziom pychy i arogancji u noszącego,
pozwalając mu więcej zobaczyć i zrozumieć.
9 twarzy: to orzech dający właścicielowi odwagę, męstwo i charyzmę oraz umiejętność mistrzowskiego radzenia sobie z negatywnymi emocjami. Odcina od nałogów, by gospodarz mógł cieszyć się pełnią wolności. Otwiera czakrę serca i korony, by mogła spływać boska mądrość wraz z potężnym kręgiem chroniącym noszącego. Chroni przed niedostatkiem, niesprawiedliwością, okrucieństwem i wyzyskiem każdego noszącego ten orzech. To amulet otwierający drzwi do bram wiedzy hermetycznej czy ezoterycznej. Zalecany dla wróżbitów, terapeutów i uzdrowicieli, by mogli uzyskać dar jasnowidzenia, wspiera także rozwój duchowy i własny.
10 twarzy: daje nam wolność od poczucia winy, lęku czy innych ograniczeń. Wprowadza do życia radość, szczęście oraz powodzenie. Potężnie chroni przed błędami, a ich skutki odwraca na naszą korzyść. Pozwala nam się zetknąć z miłością metafizyczną oraz fizyczną. Prowadzi nas do miejsc luksusowych i prestiżowych. Podnosi odporność oraz wzmacnia wydolność wątroby.
11 twarzy: niesie nam mądrość, by poznać się i zmierzyć z prawdziwym celem naszej duszy, dając siłę, duchową moc oraz właściwe działania, by przezwyciężyć przeszkody w drodze do mistrzostwa i wielkości. To orzech dla ludzi chcących żyć zgodnie ze swoją pasją. Otwiera drogę do odnalezienia talentu oraz specjalizacji, a poprzez pokierowanie nas na właściwe tory pomaga stać się mistrzem w swojej dziedzinie. Amulet ten chętnie noszą osoby będące obecne w mediach; dziennikarze, aktorzy czy celebryci.
12 twarzy: to orzech dla dążących do przywództwa, zarządzających innymi ludźmi, dyrektorów, liderów, polityków. Pomaga w osiągnięciu większego wpływu na społeczeństwo, pozwala stać się opiniotwórczym, by łatwiej przekonać ludzi do własnych poglądów i gustów. To rudraksha dla handlowców oraz kupców, pomagająca zjednać i przekonać swoich klientów. Noszenie jej ułatwia wykrywanie kłamstw, oszustw oraz zdrad.
13 twarzy: przyciąga miłość, prawdę i komfort. Pomaga osiągnąć równowagę pomiędzy duchowością a światem materii. Przyciąga do nas szacunek, uznanie oraz prestiż. Czyni nas osobami ważnymi dla danego środowiska zawodowego, jak i rodzinnego. To amulet, dzięki któremu stajemy się widoczni dla otoczenia, osiągając jakość eksperta lub autorytetu w danej dziedzinie zawodowej. Pomaga podejmować mądre decyzje oraz odsiewać ziarno od plew.
14 twarzy: to wyzwolenie ducha oraz oświecenie. To amulet pozwalający zachować spokój oraz koncentrację na sprawach istotnych w aktualnym momencie. Usuwa wewnętrzny opór, niepokój czy inne karmiczne pozostałości. Otwiera trzecie oko, rozbudza wiedzę.
15 twarzy: otwiera świadomość na najgłębsze prawdy, daje ogromną moc, energię, witalność oraz inspiruje duszę do poszukiwań. Pomaga odkryć swoją cielesność oraz seksualność. Chroni przed agresją, porywczością i manipulacją, pozwalając odnaleźć najgłębsze prawdy oraz rozwiązania problemów. Mężczyznom dodaje męskości, a kobietom kobiecości, podnosi libido oraz płodność.
16 twarzy: obdarza witalnością i długowiecznością. Pozwala pomimo wieku zachować jasność i przenikliwość umysłu. Wysoce zalecana nauczycielom, opiekunom, lekarzom, rodzicom, uzdrowicielom, jak i kochankom. Reguluje pracę czakry gardła tak, aby usta noszącego głosiły tylko mądrość, prawdę i dobro, a zamyka je na kłamstwo, plotki czy pomówienia.
17 twarzy: obdarza nas mocą boskiej intuicji, odcina od smutków i żalów. Chroni przed nabywaniem nowej karmy wynikającej z niewiedzy. Leczy cierpienie pochodzące z dawnych karm. Pomaga porażkę przekuć w sukces. Chroni przed utratą majątku, bankructwem czy miłosnym rozczarowaniem. Pomaga zerwać ze złymi nawykami. Odcina właściciela od karmy rodowej wraz z wszelkimi jej konsekwencjami. Odcina nas od manipulacji, pośpiechu oraz niemądrego lub pochopnego opowiadania się po niewłaściwej ze stron. Przydatna w podróżach – pozwala uniknąć wypadków lub innych nieprzyjemności.
18 twarzy: to płodność i bogactwo, to orzech przypisywany Matce Ziemi, a jego posiadacz będzie się cieszył z wszelkich jej ziemskich błogosławieństw. Tworzy duchową więź z żywiołem ziemi, uzdrawia i otwiera kanał obfitości na planie ziemskim.
19 twarzy: swemu właścicielowi daje ogromne bogactwo w postaci błogosławieństwa boga Wisznu i bogini Lakshmi. Przynosi bogactwo materialne i duchowe. Opiekunowie obdarzają noszącego wspaniałym partnerem życiowym, rodziną oraz sukcesami materialnymi. Przekazuje moc spełniania pragnień, chroni przed złymi wpływami ludzi i planet. Niesie bezwarunkową miłość, życzliwość oraz uczucie. Leczy choroby serca, nowotwory oraz znosi alergie. Uwalnia właściciela od smutku i samotności.
20 twarzy: błogosławi noszącego mocą kreacji, ogromną wiedzą i intelektem. Właściciel obdarzony zostaje boską wiedzą dotyczącą tworzenia sztuki. Pan Brahma, opiekun tej rudrakshy, daje energię tworzenia, inteligencji i dobrobytu. Rudraksha ta obroczynnie wpływa na układ kostny. Przypisuje się jej pomoc przy leczeniu autyzmu. Otwiera właściciela na świat, ludzi oraz sztukę.
21 twarzy: jedna z najrzadszych i najbardziej pożądanych rudrakshy. Niemal natychmiast zmienia życie posiadacza na lepsze. To błogosławieństwo od wszystkich bogów, dlatego też emanuje z niego najpotężniejsza energia. Tworzy potężną tarczę ochronną. Daje uczucie spokoju oraz z czasem wyzwolenie z wszelkiej karmy. Przeznaczona dla osób pragnących międzynarodowej kariery w swojej dziedzinie. Daje przychylność oraz miłość tłumu. Przynosi wybaczenie grzechów oraz wypalenie karmy, rozciągające się na całą rodzinę. Uwalnia od chorób, wypadków i innych urazów. Występuje tak rzadko, że w Europie jest niemal niedostępna, a jej cena potrafi wynosić nawet 100 000 dolarów.
Z Nepalu przywiozłam sporo tych świętych nasion. „Rozgadane”, kiedy wziąć je w dłonie, potrafią naprawdę czynić cuda.Mam nadzieję, że wcześniej czy później Państwo też będziecie mogli sami się o tym przekonać.